Robert o projekcie

Projekt „From The Garden House” był dla nas niecodziennym doświadczeniem. Właściciel przyszedł z gotowym projektem ogrodu, który był już w zaawansowanej realizacji. Brakowało tylko domu. Coś, co w pierwszym momencie wydawało się niedorzecznym odwróceniem biegu rzeczy, po jego wyjaśnieniu stało się dla nas absolutnie logiczne.

Zależało mu, by po zakończeniu budowy i wprowadzeniu się do domu, mógł od razu cieszyć się w pełni z dorodnego ogrodu. Rośliny potrzebują dużo więcej czasu, by uzyskać docelową wielkość niż trwa realizacja nawet tak dużego domu. Ktoś może powiedzieć, że przecież można posadzić duże drzewa. Jednak to generuje duże koszty, co więcej transport dorodnych drzew jest nieekologiczny, bo wymaga przewiezienia ich z odległych miejsc, jak i użycia ciężkiego sprzętu.

Miłośnik przyrody zamienił zupełny ugór w piękną zieloną oazę z jeziorem i płynnie poprowadzoną drogą do miejsca, gdzie miał się znaleźć dom, który miał być również galerią sztuki. I te krzywizny, po których lubił się poruszać, zainspirowały nas.

Parter domu z częścią dzienną jest ich kontynuacją, miękko wpisuje się w otoczenie. To wrażenie dopełnia szarość betonu użytego na elewacjach, która nawiązuje do koloru istniejącej, kamiennej drogi, stanowiącej punkt wyjścia projektu. Obła forma wyraźnie oddziela też podjazd od reszty ogrodu, zapewniając mieszkańcom upragnioną intymność i ciszę.

Z parterem kontrastuje biała minimalistyczna bryła piętra. Zderzono dwie odmienne geometrie jednak łącznikiem pomiędzy formami obu kondygnacji jest miękko wykrojone atrium. Ogród otaczający dom ze wszystkich stron niemalże wlewa się do jego wnętrza przez półatrium w poziomie parteru. Rozległy ogród był dla nas elementem zastanym, na który mieliśmy minimalny wpływ, dlatego potraktowaliśmy go jak element naturalny, którego się nie wybiera. Stąd nazwa projektu, bo z ogrodu ten dom wynika.

Co ważne i zadziwiające, by poprawić jakość przestrzeni w otoczeniu, ze względu na panujący tam chaos zabudowy i dokuczliwy brak roślinności, właściciel zazielenia olbrzymie obszary ugorów, które go otaczają. Tworzy nowe ogrody, a w drugiej kolejności zakłada budowę różnej wielkości domów. Wspieramy go w kreowaniu tej zielonej urbanistyki.

Zgodnie ze swoją filozofią chce zaoferować ludziom przyjazną, zrównoważoną przestrzeń do życia, niejako za darmo dając zarówno im, jak i całemu miastu, mnóstwo zieleni, poprawiającej przy tym jakość zanieczyszczonego, miejskiego powietrza.

Całe osiedle będzie pozyskiwać energię, podobnie jak już teraz dom, z alternatywnych, naturalnych źródeł.

Co ważne i zadziwiające, by poprawić jakość przestrzeni w otoczeniu, ze względu na panujący tam chaos zabudowy i dokuczliwy brak roślinności, właściciel zazielenia olbrzymie obszary ugorów, które go otaczają. Tworzy nowe ogrody, a w drugiej kolejności zakłada budowę różnej wielkości domów. Wspieramy go w kreowaniu tej zielonej urbanistyki.

Zgodnie ze swoją filozofią chce zaoferować ludziom przyjazną, zrównoważoną przestrzeń do życia, niejako za darmo dając zarówno im, jak i całemu miastu, mnóstwo zieleni, poprawiającej przy tym jakość zanieczyszczonego, miejskiego powietrza.

Całe osiedle będzie pozyskiwać energię, podobnie jak już teraz dom, z alternatywnych, naturalnych źródeł.

name:

from the garden house

author:

robert konieczny

collaboration:

michał lisiński

marcin harnasz

piotr tokarski

interior design:

kwk promes

construction:

kornel szyndler proeco

investor:

private

useable floor area:

1997 m2

design:

2008-2011

realization:

2011-2020

photographs:

jakub certowicz

1